Reklama

Tu kolej wciąż działa. Jubileusz stacji w Martinicach

29/04/2026 00:08
CZE06

godz: 10:00

W sobotę 6 czerwca 2026 roku niewielkie Martinice w Karkonoszach zamienią się w jedno z najciekawszych miejsc na kolejowej mapie regionu. Powód jest konkretny: mija dokładnie dekada od objęcia tamtejszej stacji ochroną konserwatorską. Z tej okazji przygotowano wydarzenie, które nie będzie jedynie „festynem przy torach”, ale próbą pokazania, jak żywa może być historia kolei.

W centrum wydarzeń znajdzie się železniční stanice Martinice v Krkonoších – obiekt wyjątkowy nie tylko w skali Karkonoszy. To jedna z ostatnich w regionie stacji z zachowaną w pełni mechaniczną infrastrukturą sterowania ruchem, z charakterystycznymi semaforami i ręcznie obsługiwanymi urządzeniami. W 2016 roku wpisano ją do rejestru zabytków i – co istotne – nie zamrożono jej jako muzealnego eksponatu, tylko utrzymano w realnym ruchu kolejowym. To rzadki przypadek, gdy funkcja użytkowa i wartość historyczna nie wchodzą sobie w drogę.

Organizatorzy ze stowarzyszenia kolejowego w Martinicach nie idą jednak w banał. Główną osią wydarzenia będzie ruch – dosłownie. Na trasę wyjedzie parowy skład, który trzykrotnie w ciągu dnia pokona odcinek z Martinice v Krkonoších przez Jilemnice do Rokytnice nad Jizerou. To nie jest długa linia, ale za to bardzo „czytelna krajobrazowo” – biegnie przez dolinę, gdzie kolej zawsze była elementem codzienności, a nie turystyczną ciekawostką.

Reklama

Wzdłuż trasy pojawią się tzw. żywe obrazy. Brzmi to jak folklor, ale w praktyce chodzi o inscenizacje z udziałem wolontariuszy w strojach z przełomu XIX i XX wieku. Żandarmi, przemytnicy, podróżni z epoki – wszystko to ma budować spójny obraz czasów, gdy kolej była osią życia społecznego. Jeśli ktoś liczy na plastikową rekonstrukcję „pod turystę”, może się zdziwić – Czesi mają tendencję do robienia takich rzeczy serio, z dbałością o detal.

Równolegle stacja w Martinicach stanie się sceną. I to dosłownie. Na peronie zaplanowano koncert z udziałem pianisty Matyáš Novák oraz sopranistki Karolína Cingrošová. Towarzyszyć im będzie fortepian marki Petrof – co akurat dobrze wpisuje się w klimat epoki. Później program skręca w stronę jazzu i dixielandu, czyli muzyki, która naturalnie „siada” na kolejowej scenerii pierwszej połowy XX wieku.

Reklama

Najciekawsze w tym wszystkim jest jednak coś innego. To nie jest wydarzenie robione „na pokaz”, tylko raczej demonstracja pewnego podejścia do dziedzictwa. Stacja w Martinicach nie jest skansenem. Jest elementem działającej infrastruktury, który udało się zachować bez wycinania jego funkcji. W polskich realiach takie przypadki można policzyć na palcach jednej ręki – i to raczej po długim zastanowieniu.

Wstęp na teren stacji i wydarzenia towarzyszące ma być bezpłatny. Płatne będą jedynie przejazdy pociągiem parowym – co akurat jest standardem i trudno się dziwić, bo utrzymanie takiego taboru kosztuje konkretne pieniądze.

Reklama

Jeśli ktoś szuka sensownego powodu, żeby na chwilę wyskoczyć za południową granicę, to ten jest dość oczywisty. Nie chodzi tylko o pociąg z parą, ale o rzadką okazję zobaczenia kolei, która jeszcze nie została sprowadzona do roli dekoracji.

Tu kolej wciąż działa. Jubileusz stacji w Martinicach

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości