Reklama

Nieśpieszna podróż przez góry. Fenomen motoraczka.

27/02/2026 21:29

Są pociągi, które po prostu dowożą pasażerów na miejsce, i są takie, które same stają się celem podróży. Motoráček na trasie Tanvald – Kořenov – Harrachov należy właśnie do tej drugiej kategorii. Powoli wspina się przez Góry Izerskie w stronę Karkonoszy, mija tunele, ostre łuki i górskie panoramy, przypominając, że kolej może być nie tylko środkiem transportu, ale także żywą historią i doświadczeniem, które zostaje w pamięci na długo.

Motoráček, czyli wagon motorowy serii M 152.0 (dzisiejsze oznaczenie 810), nie stał się legendą dlatego, że był wyjątkowo nowoczesny albo technicznie przełomowy. Wręcz przeciwnie – jego fenomen wyrósł z prostoty. To pociąg, który przez lata był czymś zupełnie zwyczajnym. Jeździł tam, gdzie wielkie składy nie miały sensu: po małych liniach, przez wsie, w górach, między miejscowościami, które bez kolei byłyby odcięte od świata. Dla wielu mieszkańców Czech i Słowacji był codziennością – drogą do szkoły, do pracy, na targ czy do lekarza. I właśnie dlatego dziś budzi tyle emocji.

Reklama

Wsiadając do motoraczka, od razu czuć, że to inna epoka kolei. Silnik nie pracuje gdzieś daleko i bezgłośnie, lecz jest obecny – słychać jego rytm, czuć drgania, a każdy łuk toru przypomina, że jedzie się prawdziwą maszyną. Wnętrze jest proste, bez udawania luksusu. Duże okna, bliskość kabiny maszynisty, niewielka przestrzeń.  Dla jednych to wady, dla innych – właśnie esencja podróży. W czasach, gdy nowoczesne pociągi coraz bardziej przypominają sterylne kapsuły, motoráček daje coś rzadkiego: fizyczne poczucie drogi. To trochę jak jazda klasycznym samochodem: może wolniej, może mniej wygodnie, ale za to z duszą.

Reklama

Jeśli motoráček ma twarz, to najczęściej jest nią właśnie seria M 152.0, dziś oznaczana jako 810. To najbardziej rozpoznawalny wagon motorowy w Czechach i na Słowacji – dla jednych relikt minionej epoki, dla innych nieśmiertelny koń roboczy lokalnych linii.

Produkcję rozpoczęto w 1975 roku w zakładach Vagonka Studénka. Do 1982 roku powstało blisko 700 egzemplarzy. Konstrukcja była prosta, wręcz surowa – i dokładnie o to chodziło. Kolej potrzebowała pojazdu taniego w eksploatacji, łatwego w naprawach i zdolnego obsłużyć linie o niewielkim ruchu. W efekcie powstał dwuosiowy wagon z silnikiem wysokoprężnym LIAZ o mocy około 155 kW, z przekładnią hydromechaniczną i maksymalną prędkością 80 km/h. Bez fajerwerków. Za to skutecznie.

Reklama

Wnętrze? Około 55 miejsc siedzących, charakterystyczny układ siedzeń 2+2, duże otwierane okna i dźwięk silnika, którego nie da się pomylić z niczym innym. To nie był pociąg do bicia rekordów prędkości. To był pociąg do codziennego życia. W realiach Czechosłowacji lat 70. i 80. seria 810 stała się symbolem „kolei dla ludzi”.

Linia Tanvald – Kořenov – Harrachov nie jest zwykłą trasą regionalną. To prawdziwa kolejowa perełka, budowana na początku XX wieku jako techniczne wyzwanie w trudnym, górskim terenie. Łączy dwa pasma – Góry Izerskie i Karkonosze – prowadząc przez strome zbocza, ostre łuki i odcinki, które do dziś należą do najbardziej wymagających na czeskiej sieci kolejowej. Właśnie tutaj zastosowano system kolei zębatej, pozwalający pokonywać wyjątkowo duże nachylenia terenu. Dla pasażerów oznacza to jedno: jazda sama w sobie staje się atrakcją.

Reklama

Podczas przejazdu pociąg pokonuje pięć tuneli i liczne górskie zakręty, a za oknami przesuwają się panoramy dolin, lasów i grzbietów granicznych. Zimą krajobraz przypomina pocztówkę – ośnieżone zbocza, świerkowe lasy i charakterystyczne górskie światło sprawiają, że nawet krótka podróż zmienia się w małą wyprawę. Trasa nie jest długa, ale różnorodność widoków sprawia, że wielu pasażerów nie odrywa wzroku od okien przez cały przejazd.

Motoráček na trasie Tanvald – Kořenov – Harrachov pokazuje swoje najlepsze oblicze. Lekki, zwrotny i dobrze radzący sobie na górskich odcinkach, przez lata utrzymywał życie na lokalnych liniach, które bez takich pojazdów mogłyby zniknąć z rozkładów jazdy. Dziś kursuje głównie jako atrakcja turystyczna, ale nadal zachowuje autentyczny charakter – z prostym wnętrzem, otwieranymi oknami i atmosferą, której nie da się znaleźć w nowoczesnych składach.

Reklama

Dziś, gdy wiele nowoczesnych pociągów wygląda podobnie i działa niemal bezszelestnie, ten mały wagon motorowy przypomina, że kolej może mieć charakter. Że podróż może pachnieć olejem, brzmieć stukotem szyn i zostawiać w pamięci coś więcej niż tylko czas przejazdu.

Fenomen motoraczka polega więc na tym, że jest autentyczny. Nie udaje retro – on naprawdę jest z tamtych czasów. I kiedy rusza w drogę przez górskie krajobrazy, pasażerowie nie jadą tylko od stacji do stacji. Jadą kawałkiem historii, który wciąż żyje i wciąż potrafi wywołać ten sam dziecięcy uśmiech, co kilkadziesiąt lat temu.

Reklama

Organizatorzy przejazdów podkreślają, że wycieczka to coś więcej niż sama jazda. W Kořenovie można zwiedzić muzeum kolei zębatej, zajrzeć do ekspozycji dawnej parowozowni i zobaczyć historyczny sprzęt kolejowy. Całość uzupełnia niewielka kolejka kopalniana, która – choć niewielka – potrafi wywołać uśmiech nawet u dorosłych pasażerów.

Dla mieszkańców polskiej strony Karkonoszy to okazja, by wsiąść w pociąg, który nie goni czasu.  Tu chodzi o samą drogę – o rytm kół na szynach, górskie widoki i spotkanie z historią kolei, która wciąż żyje.

Reklama

Nieśpieszna podróż przez góry. Fenomen motoraczka.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/02/2026 13:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości