Reklama

Dwa krzyże nad Soušem. Ślad po akcji komunistycznej bezpieki

18/01/2026 20:46

Dwa skromne krzyże w sercu Gór Izerskich przypominają o smutnym rozdziale czeskiej historii. Stoją przy szosie, około trzech kilometrów na południe od Smědavy, i upamiętniają tragedię z lipca 1949 roku. Wtedy w rejonie zbiornika Souš zginęli skauci Jiří Haba i Tomáš Hübner – młodzi ludzie związani z organizacją Junák, którzy w powojennej Czechosłowacji znaleźli się na celowniku komunistycznego aparatu bezpieczeństwa.

Po przejęciu władzy przez Komunistyczną Partię Czechosłowacji (KSČ) skauting stopniowo tracił niezależność. Już w 1945 roku Junák, pod presją polityczną, został włączony do Czechosłowackiego Związku Młodzieży (SČM). Po przewrocie lutowym 1948 roku, gdy komuniści domknęli system i zlikwidowali resztki demokracji, organizacja zachowała jedynie fasadową autonomię. Realna kontrola przeszła w ręce struktur Frontu Narodowego, a niezależne środowiska młodzieżowe miały zostać zastąpione modelami podporządkowanymi państwu. W tym samym czasie nasilała się fala emigracji – wyjeżdżali politycy, inteligencja, przedsiębiorcy, ale także ludzie młodzi, którzy nie chcieli żyć w państwie represji.

Reklama

W Żelezným Brodzie skauting był wyjątkowo silny. To stamtąd grupa sześciu junaków: Tomáš Hübner, , Robert Hofrichter, Radomil Raja, Jindřich Kokoška, Josef Veselý, Jiří Majer oraz ich drużynowy Jiří Haba, zdecydowali się na ucieczkę z kraju. Dla części z nich była to decyzja podejmowana pod presją rosnącego strachu przed aresztowaniami i represjami – władza coraz ostrzej rozprawiała się z każdym, kto nie chciał podporządkować się nowym regułom.

Z dzisiejszej perspektywy wiadomo jednak, że nie była to zwykła próba ucieczki. Coraz częściej podkreśla się, że cała historia miała charakter prowokacji. Funkcjonariusze SNB mieli znać plany skautów, a rolę kluczową odegrał mężczyzna wskazywany w relacjach jako Jiří Hilger. To on miał obiecać grupie przerzut przez granicę, przedstawiając się jako osoba z doświadczeniem i kontaktami. Według części świadectw mógł być agentem-prowokatorem, a „pomoc” w przejściu była w rzeczywistości elementem operacji wymierzonej w skautów.

Reklama

Jako pierwsi w góry dotarli Haba, Hübner i Hofrichter. Rozbili obóz na zboczach Vlašského hřbetu, pomiędzy Zeleným vrchem a Černým vrchem, w pobliżu dzisiejszej drogi 290 prowadzącej doliną Černej Desny. 22 lipca 1949 roku Hilger przywiózł na miejsce kolejnych czterech młodych ludzi. Ich celem miał być Zachód, ale sama lokalizacja obozu – patrząc na mapę i ówczesny układ granic oraz stref okupacyjnych – rodzi pytania o logikę wybranego wariantu. Trudno dziś przesądzać, czy był to błąd młodych ludzi, czy raczej efekt „prowadzenia” ich w miejsce, gdzie służby miały pełną kontrolę nad przebiegiem akcji.

Reklama

Nad ranem 24 lipca 1949 roku, gdy skauci jeszcze spali, obozowisko zostało otoczone przez dużą grupę funkcjonariuszy SNB. O świcie rozpoczęto ostrzał. Radomil Raja wspominał po latach, że po pierwszej salwie wezwano skautów do wyjścia z namiotów i położenia się na ziemi, a następnie padły kolejne strzały. Skauci mieli pistolety, które rozdał im drużynowy ale nie podjęli zorganizowanej obrony. Jedynie Jiří Haba pozostał w namiocie i oddał kilka strzałów w stronę otaczających obozowisko funkcjonariuszy. Zginął po chwili dosłownie rozerwany seriami ręcznych karabinów maszynowych. Po chwili zabity został leżący na ziemi Tomáš Hübner. Trzech innych skautów zostało rannych. Przewieziono ich najpierw do szpitala w Tanvaldzie, a następnie do więziennego szpitala w Pradze na Pankrácu.

Reklama

Po tragedii ruszyła machina propagandy i śledztwa. Władze próbowały przedstawić wydarzenia w sposób wygodny dla państwa, obciążając winą samych skautów, a nawet sugerując wersję, według której Haba miał popełnić samobójstwo po wcześniejszym zastrzeleniu Hübnera. Świadkowie i relacje uczestników temu przeczą, wskazując na brutalny przebieg akcji i próbę przerzucenia odpowiedzialności na ofiary.

Następnie przyszły procesy i surowe wyroki. Skautów oskarżono o działalność antypaństwową i „walkę zbrojną”, a w toku śledztwa pojawiały się dodatkowe zarzuty o rzekome plany dywersji – w tym atak na zaporę Souš czy inne obiekty infrastruktury. Wiarygodność takich twierdzeń do dziś budzi poważne wątpliwości, zwłaszcza że miały wynikać z przesłuchań prowadzonych przez bezpiekę w realiach politycznych, które trudno uznać za gwarantujące uczciwe postępowanie.

Reklama

Najwyższy wyrok – 20 lat ciężkiego więzienia – otrzymał Robert Hofrichter, uznany za „przywódcę”. Pozostali skazani dostali kary od dwóch do ośmiu lat. Represje nie skończyły się jednak na tej grupie. W związku ze sprawą skazano łącznie 17 osób, a część z nich odbywała kary w ciężkich warunkach, m.in. w kopalniach uranu w Jáchymovie. Był to tylko fragment szerszej operacji likwidacji niezależnego skautingu w Czechosłowacji – w kolejnych miesiącach i latach represje dotknęły setki skautów i skautek.

Wstrząsający jest także los dwóch ofiar śmiertelnych. Jiří Habę i Tomáša Hübnera pochowano bez powiadomienia rodzin, w nieoznaczonej mogile pod murem cmentarza w Hejnicach. Dopiero po 1990 roku, po ujawnieniu miejsca pochówku i ekshumacji, szczątki przeniesiono do rodzinnych grobów, a przy drodze między Smědavą a zaporą Souš stanął podwójny krzyż z ich nazwiskami.

Reklama

Dziś okolice Souš kojarzą się głównie z turystyką, ciszą lasów i górskimi szlakami. Te dwa krzyże przypominają jednak, że w tym samym krajobrazie rozegrał się dramat młodych ludzi, którzy chcieli uciec od systemu, a trafili w tryby państwowej operacji. To opowieść o strachu, prowokacji i przemocy w czasach, gdy władza nie musiała niczego tłumaczyć – wystarczyło, że miała siłę.

Dwa krzyże nad Soušem. Ślad po akcji komunistycznej bezpieki

Aplikacja karkonoszego.pl

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/01/2026 21:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama