Nocne niebo nad regionem zaskoczyło mieszkańców niezwykłym widowiskiem. Zorza polarna – zjawisko kojarzone głównie ze Skandynawią – tym razem pojawiła się również nad naszymi miejscowościami, malując horyzont intensywną czerwienią i zielenią. Wiele osób chwyciło za telefony i aparaty, a zdjęcia z tej nocy błyskawicznie obiegły internet.
To była jedna z tych nocy, które trudno pomylić z czymkolwiek innym. Nad linią drzew i dachami domów pojawiły się świetlne smugi, łuny i pasma, które w ciągu kilkunastu minut potrafiły zmieniać kształt i intensywność. Widać było zarówno delikatną zieloną poświatę przy horyzoncie, jak i mocne, czerwone „kurtyny” rozlane wysoko nad krajobrazem. Na niektórych ujęciach zorza wygląda jak wielka, pulsująca kopuła nad całym niebem – jakby ktoś włączył gigantyczny reflektor, tylko że zamiast bieli dostaliśmy kosmiczne barwy.
Zjawisko było najlepiej widoczne poza centrami miejscowości, tam gdzie mniej przeszkadza sztuczne oświetlenie. Mieszkańcy relacjonowali, że gołym okiem zorza była subtelniejsza, ale i tak wyraźnie zauważalna – szczególnie w postaci czerwonej łuny. Natomiast aparaty fotograficzne, zwłaszcza przy dłuższych czasach naświetlania, wydobywały z nieba pełnię kolorów. Efekt? Kadry, które spokojnie mogłyby udawać Islandię, a tymczasem powstały dosłownie „tuż za płotem”.
Zorza polarna to efekt burzy geomagnetycznej, czyli wzmożonej aktywności Słońca. W uproszczeniu: gdy na Ziemię dociera silniejszy strumień naładowanych cząstek, w atmosferze zaczyna się świetlny spektakl. Czerwienie i zielenie, które widzieliśmy, to nic innego jak świecenie gazów w górnych warstwach atmosfery pobudzonych energią z wiatru słonecznego. Brzmi naukowo, ale w praktyce wygląda jak magia – i chyba właśnie dlatego ludzie tak to kochają.
Takie zjawiska w naszych szerokościach geograficznych nie zdarzają się często, dlatego emocje były ogromne. W mediach społecznościowych pojawiły się setki zdjęć, a wiele osób przyznawało, że pierwszy raz w życiu widziało zorzę polarną na własne oczy. Dla fotografów była to noc obowiązkowa – kto nie wyszedł z domu, ten dziś ma klasyczne FOMO.
Jeśli ktoś przegapił to widowisko, warto pamiętać o jednej rzeczy: podobne zjawiska mogą się jeszcze powtórzyć, szczególnie w okresach wzmożonej aktywności słonecznej. Najlepsza rada jest prosta: obserwować komunikaty o aktywności geomagnetycznej, a gdy pojawi się szansa – uciec od miejskich lamp, znaleźć otwartą przestrzeń i spojrzeć na północ. Bo czasem największy spektakl nie dzieje się na scenie, tylko nad naszymi głowami.
Niebo zapłonęło nad regionem. Spektakularna zorza polarna widoczna także u nas
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze