Reklama

Piątek w Chacie Izerskiej: muzyka, która zamienia koncert w spotkanie przyjaciół

21/03/2026 00:17

Pierwszy wieczór VI Muzycznej Chaty Izerskiej potwierdził, że w tym miejscu koncerty to tylko punkt wyjścia. Kameralna przestrzeń, uważna publiczność i artyści, którzy potrafią skrócić dystans do minimum sprawiły, że piątek w Szklarskiej Porębie szybko zamienił się w coś więcej niż sceniczny program – w prawdziwe spotkanie ludzi i muzyki.

Piątkowy wieczór w Chacie Izerskiej rozpoczął się od niespodzianki, której nie było w oficjalnym programie. Zanim na scenie pojawili się zapowiadani artyści, publiczność przywitał zespół ELORE. Krótki, kameralny występ wprowadził słuchaczy w nastrój spotkania – bez dystansu, bez scenicznego nadęcia, za to z wyraźnym sygnałem, że tu wszystko może wydarzyć się trochę „po drodze”, spontanicznie i naturalnie. I dokładnie tak było przez cały wieczór.

Oficjalne otwarcie należało do Krzysztofa Stępnia. Jego występ od pierwszych dźwięków ustawił poprzeczkę wysoko – precyzja gitarowa połączona z wrażliwością interpretacyjną stworzyły koncert skupiony, momentami niemal intymny. Publiczność szybko złapała ten rytm uważnego słuchania, który w Chacie Izerskiej bywa ważniejszy niż same brawa.

Reklama

Po nim scenę przejęli Piotr Rogósz i Panowie Artyści. I tu klimat wyraźnie się zmienił – zrobiło się bardziej bezpośrednio, momentami żartobliwie, a chwilami refleksyjnie. Rogósz, jak to ma w zwyczaju, nie ograniczył się do grania „dla” publiczności. On raczej gra „z” ludźmi. Pomiędzy utworami pojawiały się komentarze, anegdoty i ta charakterystyczna forma kontaktu, która sprawia, że koncert zaczyna przypominać rozmowę przy stole, a nie występ ze sceny.

Kulminacją wieczoru był koncert Małej Caryny. Duet nie zawiódł – ich muzyka, oparta na prostych środkach, ale dużej autentyczności, idealnie wpisała się w przestrzeń Chaty. Były ballady drogi, były opowieści o wędrowaniu i – co w takich momentach nieuniknione – było wspólne śpiewanie. Sala praktycznie od początku do końca współuczestniczyła w koncercie, a granica między sceną a publicznością po prostu się rozmyła.

Reklama

Tradycyjnie wszystko zakończyło się „Śpiewankami”. I jak zwykle – trudno powiedzieć, kiedy dokładnie skończył się koncert, a zaczęło wspólne muzykowanie. Gitary krążyły z rąk do rąk, głosy dołączały jeden po drugim, a czas przestał mieć większe znaczenie.

Pierwszy dzień VI Muzycznej Chaty Izerskiej potwierdził coś, co jej bywalcy wiedzą od dawna – tu nie przyjeżdża się tylko na koncerty. Tu przyjeżdża się po atmosferę. I po ludzi, którzy tę atmosferę tworzą. 

Reklama

Piątek w Chacie Izerskiej: muzyka, która zamienia koncert w spotkanie

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/03/2026 00:42
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości