W Parku Narodowym Czeska Szwajcaria trwa rozległa akcja gaśnicza. Ogień objął teren leśny w rejonie Rynartic, części gminy Jetřichovice. Sytuacja jest poważna – działania prowadzone są jednocześnie na kilku odcinkach, a pożar ma charakter trudny do opanowania.
Na miejscu pracuje około 50 jednostek straży pożarnej, w tym wsparcie z innych regionów Czech. Akcję wspierają cztery śmigłowce – dwa policyjne i dwa wojskowe. Teren pożaru podzielono na trzy odcinki operacyjne, każdy z własnym dowódcą. Według informacji służb, dwa z nich są już częściowo opanowane, co jednak nie oznacza przełomu.
Problemem nie jest wyłącznie powierzchnia objęta ogniem, ale jego struktura. Płoną nie tylko drzewa, w tym ich korony, ale także ściółka leśna. Ogień rozprzestrzenia się pod powierzchnią ziemi, tworząc rozproszone ogniska, które mogą pojawiać się w nowych miejscach. To scenariusz, który znacząco utrudnia działania i wydłuża czas dogaszania.
Dodatkowym utrudnieniem jest teren – górzysty, z ograniczonym dostępem dla ciężkiego sprzętu. W takich warunkach kluczową rolę odgrywa wsparcie z powietrza oraz precyzyjne rozpoznanie sytuacji. Jeszcze na wczesnym etapie zarząd parku wykorzystywał drony do lokalizacji ognisk pożaru. Jak przyznał rzecznik parku Tomáš Salov, w momencie pierwszych pomiarów obszar objęty ogniem miał już około 10 hektarów. To sugeruje, że pożar nie został wykryty natychmiast.
I to jest jedna z bardziej niepokojących informacji. Park jest regularnie monitorowany, również przy użyciu dronów z kamerami termowizyjnymi. Tymczasem jeszcze podczas porannego przelotu nie odnotowano oznak pożaru. Oznacza to, że ogień mógł rozwijać się początkowo w sposób trudny do zauważenia – prawdopodobnie w warstwie ściółki.
Droga między Jetřichovicami a Rynarticami została zamknięta. Służby apelują o bezwzględne przestrzeganie zakazu używania dronów nad terenem akcji – każdy nieautoryzowany lot to realne zagrożenie dla śmigłowców gaśniczych.
Coraz więcej wskazuje na to, że przyczyną pożaru był człowiek. Jak podkreśla rzecznik parku, naturalne źródła ognia – przede wszystkim wyładowania atmosferyczne – można w tym przypadku wykluczyć. Nie było burz, nie było piorunów. Pozostaje czynnik ludzki, choć jego konkretna forma będzie dopiero ustalana.
W tle tych wydarzeń wraca pamięć o katastrofalnym pożarze z 2022 roku. Wtedy ogień objął ponad 1000 hektarów i przez trzy tygodnie angażował tysiące strażaków. Dzisiejsza sytuacja jest nieporównywalnie mniejsza, ale mechanizmy są podobne – susza, wysoka temperatura i teren, który sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia.
Na razie kluczowa informacja jest taka: dwa z trzech odcinków są pod kontrolą, ale pożar nie został opanowany. A w takich warunkach to różnica zasadnicza.
Płonie las w Czeskiej Szwajcarii. Na miejscu 50 jednostek straży pożarnej.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze