Reklama

Tak wyglądała kolej przed sto lat temu. Martinice w Karkonoszach przyciągnęły miłośników parowozów.

Parowóz zagwizdał przeciągle, nad torami zawisł kłąb pary, a peron w Martinicach na kilka godzin przeniósł się o ponad sto lat wstecz. Tłumy miłośników kolei, fotografów, rodzin z dziećmi i pasjonatów historii przyjechały dziś do Martinic v Krkonoších, by wspólnie świętować 10. rocznicę wpisania tamtejszej stacji do rejestru zabytków jako elementu czeskiego dziedzictwa kulturowego.

Największą atrakcją obchodów były bez wątpienia przejazdy specjalnym pociągiem retro prowadzonym przez zabytkową lokomotywę parową 354.7152. Już na długo przed odjazdem wokół składu gromadzili się pasażerowie i fotografowie. Jedni chcieli usłyszeć charakterystyczny syk pary i gwizd lokomotywy, inni szukali najlepszego kadru, a jeszcze inni po prostu marzyli o podróży, która choć na chwilę pozwalała zapomnieć o współczesnym świecie.

Na peronach można było spotkać osoby ubrane w stroje z przełomu XIX i XX wieku, kolejarzy w historycznych mundurach oraz rekonstruktorów przypominających czasy monarchii austro-węgierskiej. Całości dopełniała muzyka wykonywana przez orkiestrę, która rozbrzmiewała przed zabytkowym budynkiem dworca. Drewniane ławki, historyczne detale architektoniczne i wszechobecna atmosfera dawnych podróży sprawiały, że trudno było oprzeć się wrażeniu uczestnictwa w żywej lekcji historii.

Reklama

Martinice v Krkonoších to miejsce wyjątkowe. To ostatnia stacja w regionie, na której zachował się kompletny mechaniczny system sterowania ruchem kolejowym. Wciąż działają tutaj semafory kształtowe, ręcznie obsługiwane urządzenia nastawcze i rozwiązania techniczne pamiętające początki XX wieku. Co najważniejsze, nie jest to muzeum ani skansen. Pociągi kursują tu każdego dnia, a historyczna infrastruktura nadal pełni swoją pierwotną funkcję.

Właśnie ta autentyczność sprawiła, że w 2016 roku stacja została objęta ochroną konserwatorską. W polskich realiach podobne obiekty można policzyć niemal na palcach jednej ręki. Zwykle zabytkowe urządzenia kolejowe znikają podczas modernizacji. W Martinicach udało się zachować zarówno historię, jak i codzienne funkcjonowanie kolei.

Reklama

Równie niezwykła jest sama trasa, po której kursował pociąg retro. Linia Martinice v Krkonoších – Jilemnice – Rokytnice nad Jizerou, znana jako Pojizerski Pacyfik, od ponad stu lat prowadzi podróżnych przez malowniczą dolinę Izery. Jej budowę zainicjował Jan Nepomuk Franciszek hrabia Harrach – jeden z najważniejszych karkonoskich przedsiębiorców i mecenasów swojej epoki.

To właśnie na tej trasie kryje się kolejowa ciekawostka. Choć pociąg zmierza w stronę gór, jego końcowa stacja położona jest niżej niż początkowa. Martinice leżą na wysokości 466 metrów nad poziomem morza, podczas gdy Rokytnice nad Jizerou na wysokości 457,5 metra. Wszystko za sprawą przebiegu linii wytyczonej dnem doliny Izery.

Reklama

Gdy zabytkowy skład ruszał w drogę, z komina lokomotywy unosiły się czarne obłoki dymu, a rytmiczny stukot kół odbijał się od stoków Karkonoszy. Pasażerowie wychylali się przez otwarte okna wagonów, fotografowie zajmowali miejsca przy torach, a mieszkańcy okolicznych miejscowości machali przejeżdżającemu pociągowi. Był to jeden z tych obrazów, które przypominają, że kolej to nie tylko środek transportu. To także emocje, wspomnienia i kawałek historii, który w Martinicach wciąż żyje i ma się zaskakująco dobrze.

Reklama

Tak wyglądała kolej przed sto lat temu. Martinice w Karkonoszach przyciągnęły miłośników parowozów.

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 06/06/2026 22:10
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości