Reklama

Kaplica na pustkowiu. Barokowa perła spogląda na Żelezny Brod

Wznosi się wysoko ponad miastem i doliną Izery. Prowadzi do niej strome podejście, a nazwa „Na Poušti” przywołuje opowieści o pustelnikach, wojennej ucieczce i wdzięczności za ocalone życie. Historia kaplicy św. Jana Nepomucena w Železnym Brodzie jest jednak ciekawsza niż legenda – i nie zawsze chce się z nią zgadzać.

Kaplicę św. Jana Nepomucena można dostrzec z wielu miejsc w Železnym Brodzie. Barokowy kościółek stoi samotnie na wzgórzu, na lewym brzegu Izery, wyraźnie oddzielony od zwartej zabudowy miasta. Z jego otoczenia rozciąga się jeden z najpiękniejszych widoków na Železný Brod i otaczające go wzniesienia.

Choć ze względu na rozmiary obiekt bywa nazywany kościołem, formalnie jest kaplicą. Czesi określają ją jako Kostelík sv. Jana Nepomuckého Na Poušti. Nazwę „Na Poušti” można tłumaczyć jako „Na Pustkowiu” albo „Na Pustyni”, ale nie chodzi tu o pustynię w dzisiejszym znaczeniu. Dawne dokumenty określały to miejsce słowem Einöde, oznaczającym odludzie, samotnię lub nieurodzajny teren.

Reklama

Najpierw była pustelnia

Historia wzgórza rozpoczęła się znacznie wcześniej niż budowa obecnej kaplicy. Według miejscowych kronik w 1689 roku gospodarz Vorsa z Brodca postawił w lesie niewielki dom dla swojego jedynego syna. Młody człowiek miał być głęboko religijny i pragnął prowadzić życie pustelnika.

Kolejna wiadomość pochodzi z 1731 roku. Część gruntu sprzedano, a część przekazano Josefowi Elenbachowi, należącemu do III Zakonu św. Franciszka z Asyżu. Pustelnik miał osiedlić się tutaj na życzenie hrabiego Albrechta Maximiliana Des Foursa.

Reklama

To właśnie dawna pustelnia dała początek sakralnemu znaczeniu tego miejsca. Samotne wzgórze, oddalone od miasta, sprzyjało modlitwie, ale też powstawaniu historii, które z czasem zaczynały żyć własnym życiem.

Hrabia ocalony podczas wojny?

Najbardziej znana opowieść wiąże powstanie kaplicy z wojną siedmioletnią, prowadzoną w latach 1756–1763. Według legendy hrabia Karel Josef Des Fours miał znaleźć na wzgórzu schronienie przed niebezpieczeństwem. W podzięce za uratowanie życia ufundował później kaplicę poświęconą św. Janowi Nepomucenowi.

Reklama

Brzmi znakomicie i nadaje się na tablicę informacyjną. Problem w tym, że źródła historyczne psują tę opowieść niczym przypis postawiony pod romantyczną balladą. Lokalne opracowanie, oparte na dawnych kronikach, wskazuje, że podczas wojny siedmioletniej hrabia przebywał w Górnej Austrii. Nie ma więc pewności, czy rzeczywiście ukrywał się u pustelnika.

Pewny pozostaje natomiast rok 1769. Wtedy Karel Josef Des Fours ufundował stojącą do dziś barokową kaplicę. Nad głównym wejściem umieszczono herb rodu. Niejasne jest autorstwo projektu – część opracowań przypisuje go praskiemu architektowi Antonínowi Schmidtowi, podczas gdy czeski katalog zabytków wymienia budowniczego J.J. Folkerta.

Reklama

Kaplica i rodowa krypta

W 1860 roku Franz Vincenc Des Fours-Walderode z Mont-Athienville przeprowadził remont świątyni. Pod kaplicą urządzono wówczas kryptę rodziny Des Fours-Walderode, do której przeniesiono szczątki członków rodu. Prace związane z grobowcem zakończono prawdopodobnie w 1861 roku.

Wnętrze posiadało bogatsze wyposażenie niż to, które można zobaczyć obecnie. Główny ołtarz tworzy malowidło wykonane bezpośrednio na wapiennej ścianie. Przedstawia ono klęczącego św. Jana Nepomucena. W kaplicy znajdował się także boczny ołtarz św. Józefa Umierającego, przeniesiony później na zamek Hrubý Rohozec. Instrument zbudował Jan Gottwald z Semil.

Reklama

Pierwotnie kościółek miał trzy dzwony. Podczas II wojny światowej zostały one zarekwirowane i przeznaczone na cele wojenne. Obecny dzwon pochodzi z wieżyczki dawnego domku strażnika, który stał w pobliżu kaplicy.

Od niemal pewnej ruiny do miejsca spotkań

Po 1945 roku świątynia zaczęła podupadać. W okresie komunistycznym była dewastowana przez wandali. Jej stan stał się na tyle zły, że rozważano nawet rozbiórkę. Barokowa dominanta mogła zniknąć ze wzgórza i pozostać jedynie na starych fotografiach.

Przełom nastąpił w 1993 roku. Z inicjatywy Ludmily Infeldovej i Martina Tomeška rozpoczęły się prowadzone społecznie prace ratunkowe. Kaplicę stopniowo remontowano, przywracając jej jednocześnie dawne znaczenie.

Reklama

Od 1997 roku ponownie odbywa się tutaj majowa Svatojánská krojovaná pouť – świętojańska pielgrzymka z udziałem osób w tradycyjnych strojach. W kaplicy organizowane są także koncerty, wystawy i wernisaże, a w grudniu kolędowanie w dzień św. Szczepana. Dobra akustyka sprawia, że niewielkie wnętrze szczególnie dobrze nadaje się do prezentowania muzyki klasycznej.

Kaplica nie jest jednak regularnie otwarta. Do wnętrza można wejść przede wszystkim podczas nabożeństw i organizowanych wydarzeń. Samo wzgórze pozostaje dostępne i nawet przy zamkniętych drzwiach warto tu podejść dla widoku.

Reklama

Jak trafić?

Z centrum Železnego Brodu należy kierować się ulicą Masarykovą w stronę Semil, a następnie ulicą Pelechovską. Około 100 metrów za skrzyżowaniem z drogą prowadzącą w stronę Koberov trzeba skręcić w prawo. Do kaplicy prowadzi zielony szlak turystyczny.

Od rynku jest nieco ponad kilometr, jednak krótki dystans może być zwodniczy – podejście jest miejscami strome. Nagrodą pozostaje panorama miasta, doliny Izery oraz stojąca na wzgórzu kaplica, która przetrwała wojny, utratę wyposażenia, wandalizm i plany rozbiórki.

Reklama

Legenda o ukrywającym się hrabim może nie wytrzymywać zderzenia z dokumentami. Prawdziwa historia kaplicy nie potrzebuje jednak upiększeń. Sam fakt, że obiekt skazany niegdyś na zagładę został uratowany przez grupę społeczników, jest opowieścią wystarczająco niezwykłą.

Kaplica na pustkowiu. Barokowa perła spogląda na Żelezny Brod

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości