Kontynuujemy nasz spacer po Pradze – tej nie z folderu turystycznego, tylko tej odkrywanej samodzielnie, krok po kroku, trochę z ciekawości, trochę z przekory. Pradze, w której czasem wystarczy zwolnić, zboczyć z głównego szlaku i podnieść głowę, żeby zobaczyć coś, czego większość ludzi nigdy nie zauważy. Jednym z takich miejsc jest rzeźba siedzącej dziewczyny „Vlasta” – którą łatwo przegapić, nie stoi na placu, nie ma wokół tłumu i nie prosi o uwagę. A mimo to zostaje w pamięci.
Na pierwszy rzut oka to tylko detal architektoniczny. Jasna postać siedząca wysoko na narożniku budynku, częściowo ukryta wśród pnączy. Dopiero po chwili dociera, że to nie ozdoba elewacji, tylko pełnoprawna rzeźba – i że ktoś świadomie umieścił ją dokładnie tam, gdzie ludzie rzadko patrzą.
Rzeźba „Vlasta” powstała w 2007 roku. Jej autorem jest Ladislav Vlna – czeski rzeźbiarz znany z realistycznych, figuratywnych prac osadzonych w przestrzeni miejskiej. Jego rzeźby nie są monumentalne. Nie mają dominować miasta. Mają być jego częścią. I właśnie dlatego działają.
Postać siedzi swobodnie, z nogami opuszczonymi w dół, stopami dotykając ściany poniżej. To gest bardzo codzienny, bardzo ludzki. Nie ma tu teatralności ani pomnikowej powagi. Jest raczej moment zatrzymania. Ktoś siedzi, patrzy, obserwuje. Trochę jak mieszkaniec miasta, który zna je od podszewki.
Vlna pracuje głównie z betonem, który potem patynuje lub maluje tak, by przypominał kamień lub metal. Dzięki temu jego rzeźby bardzo szybko „zrastają się” z otoczeniem. Nie wyglądają jak nowe instalacje. Wyglądają jak coś, co było tam zawsze.
Ciekawym wątkiem jego twórczości jest tzw. malarstwo metalurgiczne. Artysta tworzy obrazy, wykorzystując ogień i stal – kontrolując temperaturę i proces utleniania powierzchni metalu. Efekt to coś pomiędzy obrazem a obiektem przemysłowym. W czeskiej tradycji, mocno związanej z rzemiosłem i przemysłem, ma to bardzo naturalny kontekst.
Sama lokalizacja rzeźby nie jest przypadkowa. Ulica Stříbrná na Starym Mieście to miejsce bardziej „miejskie” niż turystyczne. Wąska przestrzeń, stare elewacje, ściany, które pamiętają więcej niż niejeden przewodnik. W takim miejscu rzeźba nie musi krzyczeć. Wystarczy, że jest. Ona jest „do znalezienia”, nie „do oglądania z daleka”. I to jest dokładnie typ atrakcji, który turyści często mijają, bo patrzą przed siebie, a nie w górę.
I może właśnie dlatego „Vlasta” działa tak dobrze. Nie próbuje być atrakcją. Jest raczej czymś w rodzaju miejskiej sceny zatrzymanej w czasie. Jeśli ją zauważysz – zapamiętasz. Jeśli nie – przejdziesz obok i nawet nie będziesz wiedział, że ktoś patrzył na Pragę z góry dokładnie nad Twoją głową.
W cyklu nieoczywistych atrakcji Pragi takie miejsca są najcenniejsze. Bo uczą jednego: w tym mieście naprawdę warto czasem patrzeć nie tam, gdzie patrzą wszyscy.
Nieoczywiste atrakcje Pragi - Siedząca dziewczyna
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze