Reklama

Między polem a pamięcią. Figura św. Józefa której nie znajdziesz w przewodnikach.

25/03/2026 16:08

Między Jeseným a Bozkovem (znanym z jaskiń dolomitowych), na łagodnym stoku pól, stoi niepozorna, a jednocześnie zaskakująco bogata w treść figura św. Józefa. Wtopiona w krajobraz, ujęta między dwoma starymi drzewami, wygląda jak element, który „zawsze tu był”. I w pewnym sensie tak właśnie jest – choć jej historia prowadzi nas do konkretnego czasu, ludzi i warsztatu.

To nie jest przypadkowa kapliczka. Na pierwszy rzut oka widzimy św. Józefa z Dzieciątkiem, klasyczne przedstawienie opiekuna rodziny i patrona pracy. Ale już niżej zaczyna się coś więcej – cały program ikonograficzny. Na cokole znajdują się reliefy: Ukrzyżowanie, Pietà, scena maryjna, postać świętego. To nie dekoracja „na oko”, tylko przemyślana narracja religijna, zakodowana w formie dostępnej dla każdego, kto tędy przechodził – chłopa, wędrowca, dziecka.

Na tabliczce widnieje czeskie wezwanie: „Svatý Josefe, oroduj za nás” – „Święty Józefie, módl się za nami”. To formuła prosta, ale mówiąca wszystko: ta figura nie była pomnikiem, tylko narzędziem modlitwy.

Reklama

Jej forma i stylistyka wskazują na XIX wiek i bardzo konkretny kontekst regionalny. W okolicach Bozkova i Jesenego działały warsztaty rzeźbiarskie, które produkowały takie obiekty – nie masowo w dzisiejszym rozumieniu, ale seryjnie w ramach jednego kręgu artystycznego. Jednym z takich twórców był Jan Sucharda z Nowej Paki. To nazwisko nie pojawia się przypadkiem – w lokalnych źródłach wiązane jest z fundacjami sakralnymi w tym rejonie, w tym figurami św. Józefa.

To ważne, bo pokazuje rzecz często pomijaną: te kapliczki nie były anonimowe. Za każdą stał konkretny fundator – gospodarz, rodzina, czasem cała społeczność – i konkretny wykonawca. Były wyrazem wiary, ale też statusu, wdzięczności, a nierzadko reakcji na wydarzenia graniczne: chorobę, śmierć, ocalenie.

Reklama

Dlaczego więc dziś tak trudno je „znaleźć” w oficjalnych bazach?

Bo większość z nich nigdy nie była traktowana jako zabytki w sensie instytucjonalnym. Nie stoją przy kościołach, nie mają tablic informacyjnych, nie trafiły do katalogów. Funkcjonują na granicy widzialności – znane lokalnie, ignorowane systemowo. A jednocześnie to one tworzą prawdziwą tkankę kulturową krajobrazu.

Fenomen takich obiektów polega właśnie na tej podwójności. Z jednej strony są „zwyczajne” – przydrożne, oswojone, niemal niewidoczne dla oka przyzwyczajonego do szybkiego ruchu. Z drugiej – są nośnikami pamięci, której nie zapisano w dokumentach, tylko w przestrzeni.

Reklama

Figura św. Józefa między Jeseným a Bozkovem jest tego dobrym przykładem. Nie znajdziemy jej w przewodnikach. Nie ma rozbudowanej karty w rejestrze zabytków. A jednak mówi więcej o historii tego miejsca niż niejeden oficjalny pomnik.

Bo to nie jest historia „wielkich wydarzeń”. To historia codzienności – pracy, wiary i potrzeby zostawienia po sobie śladu, który przetrwa dłużej niż jedno pokolenie.

Figura św. Józefa

I, jak widać, przetrwał.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości