Reklama

Pomnik Hanča i Vrbaty. Ta przyjaźń była silniejsza od śmierci.

19/11/2022 00:00

Kamienny kopiec poświęcony pamięci czeskich narciarzy Bohumila Hanča i Václava Vrbaty, znajduje się tuż nad za Vrbatovą boudą. Upamiętnia tragiczne wydarzenia z 1913 roku.

Pomnik zbudowany został w 1925 r. przez członków klubów narciarskich Jilemnice i Hradec Králové na niewielkiej kulminacji Czeskiego Grzbietu, nazwanej także imieniem jednego z tych narciarzy (Vrbatovo návrší, 1416 m). Powstał dla upamiętnienia tragicznych wydarzeń, jakie miały miejsce podczas międzynarodowych zawodów narciarskich (bieg na 50 km), które odbywały się 24.03.1913 r. między Labską boudą i Martinovą boudą. Była to ich VIII edycja.

(Bohumil Hanč, Václav Vrbata i Emmerich Rath)

Bohumil Hanč odniósł w tym sezonie kilka zwycięstw i choć obiecał żonie (wówczas w ciąży) zaprzestać ścigania się, chciał ostatni raz wystartować w mistrzostwach i dosłownie uciekł z nowego domu w Hrabacowie (obecnie część Jilemnic) .

Reklama

Bieg rozpoczął się około godziny 7 rano w piękną pogodę przy schronisku Labska bouda. Wzięło w nim udział tylko sześciu zawodników. Niestety szybko nastąpiło załamanie pogody. Przyszła śnieżyca na którą zawodnicy nie byli przygotowani, wszyscy byli lekko ubrani, bez czapek i rękawiczek, zaczęli więc jeden pod drugim schodzić z trasy.

Tuż po starcie Hanč objął prowadzenie. O 7:55 zaczął padać deszcz, Karel Jarolímek objął prowadzenie na Sněžným jamie, a Oswald Bartel na Voseckiej boudzie. Na Violíku, przed zakrętem do źródeł Łaby, Hanč wrócił na prowadzenie i od tego czasu nikt go nie wyprzedził. Do godziny 9:00 znacznie się ochłodziło i deszcz zamienił się w śnieg. Rath i Jarolímek poddali się z powodu otarć na nogach. Trasa prowadziła dalej do harrachovskich kamieni, w lewo do Zlatá núvrší, a stamtąd z powrotem do Labskiej boudy, gdzie zakończyło się pierwsze okrążenie.

Reklama

O 10:20 nastąpiła kolejna zmiana pogody, z wichurą i gęstym mokrym śniegiem. Na Wysokim Kolu poddał się trzeci Bartel, a nieco później drugi Josef Feistauer i ostatni Josef Scheiner.

Zawody przerwano, ale Hanč, który biegł jako pierwszy nic o tym nie wiedział. W porywistym wietrze, nie zrozumiał też krzyku sędziego, który próbował go zatrzymać dzwoniąc i machając. Niestety najwyraźniej zinterpretował te sygnały jako ostrzeżenie o oblodzeniu toru.

Pomachał więc tylko i ruszył dalej, w stronę Złotego Wzgórza. Tam, zupełnie już osłabiony chłodem, spotkał we mgle swojego przyjaciela Václava Vrbatę, który w biegu nie startował, ale przyszedł na trasę specjalnie aby mu kibicować. Vrbata pożyczył mu swój ciepły płaszcz i czapkę. Wyczerpany Hanč, ruszył w stronę Labskiej Boudy, z kolei Vrbata zaczął schodzić do Hornich Míseček, ale po pewnym czasie wrócił na grań, bo martwił się o Hanča i próbował go odnaleźć i pomóc.

Reklama

O godzinie 13:15 Rath, Jarolímek i sędzia Fischer wyruszyli z Labskiej boudy na poszukiwanie Hanča. Każdy poszedł w inną stronę. O 13:45 Rath znalazł Hanča we mgle pod Złotym Wzgórzem, leżącego, całkowicie wyczerpanego, ale jeszcze żywego. Początkowo holował go sam, jednak po pół kilometrze również opadł z sił, zostawił więc Hanča i poszedł po pomoc do schroniska Labska Bouda.

Po kolejnych kilkudziesięciu minutach, Hanča został przetransportowany na saniach do Labskiej Boudy. Niestety był już w agonalnym stanie. Nie udało się go uratować. Z powodu wyziębienia doszło u niego do zatrzymania akcji serca.

Reklama

W międzyczasie Vrbata dalej poszukiwał Hanča. Znalazł jego narty, pozostawione przez ratowników i sądził, że potrzebujący przyjaciel jest gdzieś w pobliżu.  Bez ciepłej kurtki, którą oddał przyjacielowi, nie miał szans na przeżycie w szalejącej śnieżycy i zamarzł. Odnaleziono go na wzgórzu pomiędzy kamieniami Harracha a Złotą Górą, która dziś na jego cześć nazywana jest Wzgórzem Vrbata.

W miejscu w którym Rath odnalazł wycieńczonego Hanča, również stoi kamienny obelisk.

Pomnik Hanča i Vrbaty. Ta przyjaźń była silniejsza od śmierci.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości