Reklama

Miasto z zaginionym klasztorem. Cesky Dub skrywa jedną z największych tajemnic północnych Czech

Na mapie wygląda niepozornie. Niewielkie miasto położone u południowych podnóży grzbietu Ještědu, pomiędzy Libercem, Turnovem a dawnym poligonem Ralsko. Wystarczy jednak wejść na rynek, zejść w stronę dawnego zamku i zajrzeć do wnętrza zwyczajnego z pozoru budynku, by znaleźć się w miejscu, którego przez kilkaset lat oficjalnie… nie było.

Historia zrobiła w Českým Dubie coś, co zdarza się wyjątkowo rzadko: ukryła średniowieczny klasztor za ścianami późniejszych budowli, a następnie pozwoliła odnaleźć go dopiero pod koniec XX wieku.

Miasto przy drodze do Łużyc

Český Dub wyrósł przy średniowiecznym szlaku prowadzącym z Pragi w stronę Żytawy. W latach 40. XIII wieku obok przeprawy i targowiska istniała już osada nazywana Světlá, z której rozwinęło się późniejsze miasto Dub. Nazwa Český Dub pojawia się w źródłach od XVIII wieku.

Decydujący dla rozwoju miejscowości okazał się rok 1237. Havel z Lemberka i jego żona Zdzisława, późniejsza święta Kościoła katolickiego, sprowadzili tu joannitów. Zakon miał nie tylko prowadzić działalność religijną. Jego członkowie chronili drogę, zapewniali bezpieczeństwo podróżnym i zajmowali się chorymi oraz ubogimi. Komandoria była więc jednocześnie klasztorem, szpitalem i warownią.

Reklama

O znaczeniu tego miejsca świadczy wizyta Karola IV w 1357 roku. Nie był to wówczas zapomniany punkt na prowincjonalnej mapie, lecz ważny przystanek na trasie łączącej Czechy z Łużycami.

Dobra passa skończyła się podczas wojen husyckich. W 1425 roku kompleks został spalony przez wojska husyckich sierotek. Później na jego miejscu powstał gotycki zamek Krucemburk, a następnie renesansowa rezydencja. Po kolejnym wielkim pożarze, który w 1858 roku zniszczył znaczną część zabudowy miasta, pozostałości zamku wykorzystano przy budowie domów. O średniowiecznej komandorii stopniowo zapomniano.

Reklama

Klasztor odnaleziony za ścianą

Jeszcze na początku lat 90. XX wieku historycy byli przekonani, że zabudowania joannitów przepadły bez śladu. Sytuację zmieniły badania prowadzone przez dyrektora miejscowego muzeum Tomáša Edela. W 1991 roku za późniejszymi ścianami odkryto zachowane pomieszczenia XIII-wiecznej komandorii.

Nie były to pojedyncze kamienie ani fundamenty, z których trzeba budować historię przy pomocy wyobraźni. Przetrwała duża romańsko-gotycka sala przykryta trzema sklepieniami krzyżowymi, mniejsza sala konwentu oraz kaplica św. Jana Chrzciciela, datowana na około 1240 rok. Po pracach badawczych i konserwatorskich obiekt udostępniono turystom w 1993 roku.

Reklama

To właśnie komandoria jest najmocniejszym punktem zwiedzania Českého Dubu. Schodzi się do chłodnych, wilgotnych wnętrz ukrytych pod późniejszą zabudową. Kamienne mury nie potrzebują multimedialnych fajerwerków. Wystarcza świadomość, że przez kilka stuleci mieszkańcy miasta żyli właściwie na dachu średniowiecznego klasztoru, nie zdając sobie sprawy z jego istnienia.

W kaplicy zachowały się dawne krzyże konsekracyjne. Pod posadzką znajduje się krypta, w której złożono szczątki kilkudziesięciu osób odnalezione podczas badań archeologicznych na terenie wirydarza. Prawdopodobnie należały do członków zakonu. Z podziemi prowadzi również około 80-metrowa sztolnia ucieczkowa, ale ta część kompleksu nie jest dostępna dla zwiedzających.

Reklama

Rynek, mury i wieża z mniej elegancką przeszłością

Komandoria nie powinna jednak przesłonić reszty miasta. Český Dub zachował czytelny układ dawnego ośrodka handlowego. Na rynku stoi renesansowy ratusz ukończony w 1565 roku. Charakterystyczna budowla z wysokimi szczytami i ośmioboczną narożną wieżą otrzymała obecną formę po przebudowie przeprowadzonej na początku XX wieku.

Na placu znajduje się także barokowa kolumna maryjna wystawiona w 1723 roku jako podziękowanie za ochronę miasta przed epidemią i pożarem. Kilka kroków dalej można zobaczyć fragmenty późnogotyckich umocnień oraz wieżę zwaną Hláską. Budowla pełniła funkcję strażnicy, ale również więzienia i miejsca przesłuchań. Średniowieczny samorząd nie ograniczał się najwyraźniej do uchwalania budżetu i sporów o brukowanie ulic.

Reklama

Warto podejść również do kościoła Zesłania Ducha Świętego. Pierwsza świątynia powstała tu w XIII wieku i była związana z działalnością joannitów. Obecny kształt budowli jest wynikiem późniejszych pożarów i przebudów, ale miejsce nadal pozostaje jednym z najważniejszych punktów historycznego układu miasta.

Pałace przemysłowców i willa Blaschków

Drugą opowieść Českého Dubu napisali dziewiętnastowieczni fabrykanci. Najważniejszym z nich był Franz von Schmitt, właściciel dużego przedsiębiorstwa włókienniczego. Należący do niego dawny folwark został w latach 1873–1874 przebudowany na reprezentacyjną neoklasycystyczną rezydencję otoczoną parkiem krajobrazowym zaprojektowanym przez Gustava Petzolda. Budynek pełni obecnie funkcję domu seniora i nie jest udostępniany do zwiedzania.

Reklama

Znacznie łatwiej zobaczyć willę zbudowaną przez Schmitta jako prezent ślubny dla córki Marii i jej męża Konrada Blaschki. Powstała w latach 1880–1881, a w 1906 roku została przebudowana w stylu historyzującej secesji. Wewnątrz zachowały się drewniane okładziny, część wyposażenia oraz monumentalna hala ze schodami i galerią. Dziś mieści się tu Podještědské muzeum.

To dobre miejsce, aby rozpocząć zwiedzanie. Muzealna ekspozycja pokazuje historię regionu, lokalnego przemysłu i mieszkańców Podještědí, ale sam budynek jest równie interesujący jak wystawione w nim przedmioty. Do komandorii idzie się stąd z przewodnikiem około siedmiu minut.

Reklama

Na obrzeżu historycznego centrum warto jeszcze odszukać miejski cmentarz i monumentalną kaplicę grobową rodziny Schmittów. Dwukondygnacyjna budowla powstała w latach 1872–1873 według projektu wiedeńskiego architekta Karla Tietzego. Jej bogato dekorowane wnętrze oraz rozmiary dobrze pokazują, jaką pozycję osiągnęła rodzina przemysłowców.

Český Dub bez pośpiechu

Historyczne centrum nie jest rozległe. Na rynek, dawne mury, kościół, muzeum i teren komandorii wystarczy kilka godzin. Nie warto jednak ograniczać wizyty do szybkiego przejazdu i fotografii ratusza. Sens wycieczki polega właśnie na przejściu kolejnych warstw miasta: od średniowiecznych joannitów, przez renesansową rezydencję i miejskie fortyfikacje, po fabrykantów, którzy w XIX wieku zmienili wygląd całej miejscowości.

Reklama

Muzeum i komandorię można zwiedzać wyłącznie z przewodnikiem. W sezonie od kwietnia do września placówka jest czynna od środy do niedzieli w godzinach 9–17. Wejścia do komandorii zaplanowano na godziny 10, 12, 14 i 16, a bilety kupuje się wcześniej w Podještědskim muzeum przy ulicy Svobody 31. W podziemiach przez cały rok panuje temperatura około 8 stopni, trasa obejmuje blisko 50 schodów, a posadzki mogą być wilgotne i śliskie. Letnia kurtka pozostawiona w samochodzie jest więc pomysłem równie rozsądnym jak husycka turystyka z pochodnią.

Reklama

Český Dub nie potrzebuje sztucznej promocji. Ma coś znacznie lepszego: autentyczną historię z odkryciem, które równie dobrze mogłoby rozpoczynać powieść. Klasztor uznany za zniszczony, zachowany za murami zwyczajnych budynków i odnaleziony po ponad pięciu stuleciach – dla takiej opowieści warto zboczyć z głównej drogi.

Miasto z zaginionym klasztorem. Cesky Dub skrywa jedną z największych tajemnic północnych Czech

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości