Reklama

Święta w Karkonoszach - Jak to było dawniej?

18/12/2025 16:06

Boże Narodzenie w Karkonoszach i u ich podnóża od zawsze chodziło własnymi ścieżkami. Zamiast jednolitego „świątecznego pakietu” były tu lokalne zwyczaje, które dziś brzmią egzotycznie, a wtedy były oczywistością. Hojna babcia pomagała Jezusowi, karp bywał gościem drugoplanowym, a grzyby – bez względu na formę – rządziły na wigilijnym stole.

W rejonie Vysoké nad Jizerou dzieci nie wyglądały brodatego jegomościa w czerwonym kubraku. Prezenty przynosiła Hojna baba – starsza kobieta z koszem na plecach, wypełnionym jabłkami, orzechami, słodyczami i podarunkami zawiniętymi w płótno. W Škodějowie wspominano ją jeszcze w latach pięćdziesiątych XX wieku. Zdarzało się, że rolę hojnej staruszki przejmował mężczyzna, co już nieco zbliżało tradycję do znanego dziś Mikołaja, choć duch zwyczaju pozostawał ten sam.

Święta w górach nie mogły się obejść bez grzybów. Były obecne zarówno w potrawach słonych, jak i słodkich, i do dziś zajmują ważne miejsce na wigilijnych stołach. Jednym z najbardziej charakterystycznych dań był hubnik – solona zupa grzybowa przygotowywana z gotowanych suszonych grzybów, ich wywaru, mleka, kaszy manny, jajek i bułki pokrojonej w kostkę. Doprawiano ją solą, kminkiem, pieprzem i solidną porcją czosnku, a czasem posypywano jeszcze bułką tartą.

Reklama

Hubnik występował także w wersji słodkiej. Do ciasta dodawano twarożek, mak, marmoladę, konfiturę, a bywało, że nawet kakao. Potrawa miała wymiar symboliczny – miała zapewnić dostatek w nadchodzącym roku. W niektórych domach pieczono jednocześnie wersję słoną i słodką, godząc w ten sposób różne rodzinne tradycje, które małżonkowie przynieśli ze sobą z rodzinnych domów.

Przez długie lata Karkonosze były przestrzenią wspólnego życia Czechów i Niemców sudeckich. Jilemnice miały charakter czeski, natomiast Rokytnice, Harrachov czy Szpindlerowy Młyn były w większości niemieckie. Niemcy nie piekli pierników specjalnie na Boże Narodzenie – znali je pod nazwą pilzpranz i jadali przez cały rok. W święta natomiast gotowali grzybową zupę na mleku i wnieśli do czeskiej kuchni element, który szybko się przyjął: białą kiełbasę jako świąteczne danie.

Reklama

Na Podkarkonoszu popularne były również specjalne wypieki bożonarodzeniowe. W surowych, biednych górskich warunkach nie zawsze zjadano je od razu – na chłodnych glebach potrafiły przetrwać nawet do Wielkanocy. Była to raczej forma zapasu niż kulinarnego luksusu.

Mimo trudnych czasów – wojen światowych i okresów między nimi – ludzie w górach nie rezygnowali z obdarowywania się drobnymi prezentami. Ktoś przez cały rok odkładał pieniądze na pracę krawca albo oszczędzał grosz do grosza, by kupić nową figurkę do domowej szopki. Był to symboliczny dar – nie dla siebie, lecz dla Dzieciątka Jezus. Skromny, ale znaczący. I w tym właśnie tkwiła istota tych świąt.

Reklama

Święta w Karkonoszach - Jak to było dawniej?

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości