Czeska stolica ma dwa oblicza. Jedno znasz z pocztówek: Most Karola, Hradczany, zegar na Rynku. Drugie jest bardziej podskórne – czasem ironiczne, czasem prowokujące, czasem zwyczajnie dziwne. I właśnie tam zaczyna się prawdziwa rozmowa z miastem. Jednym z takich miejsc jest niewielki fragment Kampy, gdzie oprócz romantycznych widoków na Wełtawę spotykasz… raczkujące niemowlaki bez twarzy. I nie, to nie instalacja z horroru, tylko sztuka publiczna, która od lat wywołuje dyskusje
Autorem rzeźb jest David Černý – artysta, który w Czechach funkcjonuje trochę jak test lakmusowy dla wrażliwości społecznej. Jeśli coś jego autorstwa cię nie drażni albo nie niepokoi, to znaczy, że akurat miał łagodniejszy dzień. Niemowlaki, czyli „Babies”, należą do jego najbardziej rozpoznawalnych prac.
Na Kampie zobaczysz kilka ogromnych, czarnych, raczkujących postaci. Zamiast twarzy mają coś przypominającego kod kreskowy albo zdeformowaną płytkę. Efekt jest natychmiastowy – z jednej strony to motyw dzieciństwa, bezbronności, początku życia. Z drugiej strony czujesz lekki dyskomfort, bo coś tu ewidentnie nie gra.
I tu zaczyna się zabawa interpretacją. Jedni widzą krytykę społeczeństwa konsumpcyjnego – człowiek jako produkt z kodem. Inni mówią o utracie indywidualności w świecie technologii. Jeszcze inni twierdzą, że to po prostu wizualny „haczyk”, który ma zatrzymać przechodnia i zmusić go do myślenia. Černý nigdy nie daje jednej, wygodnej odpowiedzi.
Lokalizacja też nie jest przypadkowa. Kampa to miejsce spokojne, prawie parkowe, z widokiem na historyczne centrum. I nagle – bum – pełzające, zdehumanizowane niemowlaki. Kontrast działa lepiej niż jakikolwiek opis w przewodniku.
Jeśli spojrzeć praktycznie: to świetne miejsce dla fotografa. Rano miękkie światło od strony rzeki, wieczorem ciepłe odbicia z drugiego brzegu. W deszczu rzeźby robią się jeszcze bardziej „ciężkie” wizualnie. W zimie – jeśli nie są zasypane śniegiem – wyglądają niemal jak obiekty z innej planety.
To właśnie jest siła takich miejsc. Nie są „ładne”. Są zapamiętywalne. A w mieście, które oglądają miliony ludzi rocznie, to znacznie trudniejsze do osiągnięcia.
Nieoczywiste atrakcje Pragi: Niemowlaki, które pełzną przez wyobraźnię
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze