Niedaleko Kłusowniczych Kamieni – Pytlácke Kameny – stoi prosty drewniany krzyż z tabliczką „Hennrich 1813”. Ma upamiętniać tajemniczego dezertera, który schronił się w Górach Izerskich, żył z kłusownictwa i przez lata wymykał się leśnikom. W jego historii dokumenty mieszają się jednak z przekazem powtarzanym przez kolejne pokolenia.
O dotarciu pod krzyż Hennricha myśleliśmy już od dawna. Ukryty w izerskim lesie znak łatwo byłoby uznać za jeden z wielu dawnych krzyży, pomników i miejsc pamięci rozsianych po obu stronach granicy. Za niewielką tabliczką kryje się jednak opowieść, która od ponad dwóch stuleci nie daje się ani jednoznacznie potwierdzić, ani ostatecznie odrzucić.
Według miejscowej tradycji Hennrich był żołnierzem, który zdezerterował w czasie wojen napoleońskich i około 1813 roku zamieszkał pod skałami dziś nazywanymi Kłusowniczymi Kamieniami (Pytlacke Kameny). Schronienie miał urządzić w prymitywnej budzie z kory i gałęzi. Utrzymywał się z polowań, szybko stając się najbardziej znienawidzonym przez miejscowych leśników kłusownikiem. Nie zabierał całych upolowanych zwierząt – wycinał najlepsze kawałki mięsa, a resztę pozostawiał w lesie.
Nie wiadomo, z jakiego oddziału pochodził ani jak naprawdę się nazywał. W polskich opowieściach bywa przedstawiany jako Francuz nazywany „Henrim”, jednak czeskie i niemieckie przekazy posługują się przede wszystkim formami Hennrich, Heinrich lub „stary Hennrich”. Jego narodowości nie udało się ustalić.
Francuskie pochodzenie jest możliwe, lecz pozostaje jedynie hipotezą. Armia Napoleona była wielonarodowa, a w 1813 roku na północnym przedpolu Gór Izerskich walczyli również Polacy. W sierpniu polsko-francuskie oddziały z generałem Janem Nepomucenem Umińskim zajęły Frýdlant i działały w rejonie Liberca. Nie ma jednak dowodu, że Hennrich służył właśnie pod jego komendą. To interesujący trop, nie zaś rozwiązanie zagadki.
O tym, że postać nie została wymyślona dopiero wiele lat później, świadczy stara, ręcznie rysowana mapa leśna z lat 1814–1818. W miejscu dzisiejszych Kłusowniczych Kamieni zapisano na niej nazwę „Heinrichsloche”, którą można tłumaczyć jako norę, jamę lub kryjówkę Hennricha. Już kilka lat po kampanii napoleońskiej miejsce było więc wyraźnie kojarzone z człowiekiem o tym imieniu.
Z czasem Hennrich obrósł legendą. Miał być wyjątkowo silny, świetnie strzelać oraz posiadać niezwykły słuch i wzrok. Kolejne zasadzki kończyły się niepowodzeniem, dlatego zaczęto wierzyć, że kule się go nie imają.
Jedna z najbardziej znanych opowieści mówi, że Hennrich postanowił zabić leśnika Johanna Stefana, który należał do jego najzagorzalszych prześladowców. Gdy wycelował w niego przez okno leśniczówki, pomiędzy lufą a mężczyzną stanęła jego ciężarna żona. Miała powiedzieć, że jednym strzałem zabije troje ludzi. Kłusownik opuścił broń i odszedł. Tego epizodu nie sposób zweryfikować – brzmi jak fragment ballady, ale właśnie takie sceny najdłużej pozostają w ludzkiej pamięci.
Legenda o śmierci Hennricha jest już znacznie bardziej ponura. Kłusownika zaskoczono nad potokiem Příčná voda, gdy bez broni nabierał wodę. Towarzyszący Johannowi Stefanowi jednoręki leśnik Hub miał strzelić mu w plecy. Ranny Hennrich zdołał zniknąć w lesie. Leśnicy przez kilka dni bali się rozpocząć poszukiwania, przekonani, że mógł przeżyć i szykuje zemstę. Kiedy wreszcie ruszyli jego śladem, odnaleźli ciało. Zostało pochowane na miejscu, a nad grobem ustawiono drewniany krzyż. Najstarsza znana drukowana wersja tej opowieści ukazała się w 1903 roku w artykule Josefa Matouschka zatytułowanym „Samotny grób w Górach Izerskich”.
Najwięcej wątpliwości budzi umieszczony na krzyżu rok 1813. Przez lata traktowano go jako datę śmierci Hennricha. Nowsze opracowania wskazują jednak, że może oznaczać rok jego przybycia w Góry Izerskie. Nie wiadomo, jak długo mieszkał pod skałami ani kiedy doszło do śmiertelnego spotkania nad potokiem. Pewność kończy się więc na tym, że pojawił się tu w okresie wojen napoleońskich. Reszta pozostaje przedmiotem domysłów.
Sam krzyż wielokrotnie niszczał i był ponownie stawiany. Obecny ustawiono w 2011 roku, podtrzymując tradycję, według której w tym miejscu znajduje się grób kłusownika.
Dziś po Hennrichu pozostały nazwa zapisana na starej mapie, drewniany krzyż oraz historia, z której czas wytarł większość sprawdzalnych szczegółów. Nie wiadomo, czy był Francuzem, Polakiem, Niemcem ani żołnierzem którejkolwiek z jednostek przechodzących przez region w 1813 roku. Nie wiadomo nawet, czy Hennrich było jego prawdziwym imieniem.
Wiadomo natomiast, że człowiek ten na tyle mocno zapisał się w pamięci dawnych mieszkańców, iż jego krzyż odbudowywano za każdym razem, gdy poprzedni rozpadał się ze starości. Być może właśnie to jest w tej historii najważniejsze. Hennrich zniknął w izerskich lasach, lecz nie zniknął z ich pamięci.
Jak tu trafić?
Dotarcie nie jest proste. Z osady Jizerka trzeba kierować się w stronę formacji skalnej Pytlacke Kameny. Szlak turystyczny mija jednak to miejsce w sporej odległości. W jego okolicy przebiega jedynie stara, nieoznakowana i ledwo już widoczna ścieżka. Znajdziemy go ok. 500 m na południowy zachód od Kłusowniczych Kamieni (Pytláckých kamenů)
Krzyż kłusownika Hennricha. Tajemnica z czasów Napoleona ukryta w izerskim lesie
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze