W Czeskim Raju nie brakuje zamków stojących na skałach, ale Rotštejn należy do tych miejsc, w których granica między budowlą a naturalnym krajobrazem niemal zanika. Średniowieczna warownia została wciśnięta pomiędzy potężne piaskowcowe bloki Klokočskich skał. Część jej pomieszczeń wykuto bezpośrednio w skale, inne dostawiono do naturalnych ścian, a najwyższe partie konstrukcji opierały się na drewnianej zabudowie, która przez stulecia zniknęła niemal bez śladu
Rotštejn znajduje się na obrzeżu Klokočskich skał, niedaleko Turnova, w gminie Mírová pod Kozákovem. Zamek powstał w drugiej połowie XIII wieku, najpewniej po połowie tego stulecia, a jego początki związane są z rodem Voka z Rotštejna. Sama nazwa wywodzi się od niemieckiego Rothenstein – „Czerwony Kamień”. Warownia nie była jednak typowym kamiennym zamkiem w późniejszym rozumieniu tego słowa. Jej konstrukcja była kombinacją skały, drewna i murowanych elementów.
Największą rolę odegrało tu naturalne ukształtowanie terenu. Skały pełniły funkcję fundamentów, ścian, osłony i jednocześnie systemu obronnego. W ich powierzchni zachowały się do dziś liczne wnęki, otwory i wyciosane pomieszczenia. To właśnie one pozwalają odtworzyć w przybliżeniu układ dawnej warowni. Znacznie trudniej wyobrazić sobie partie drewniane, które mogły znajdować się na szczytach skalnych bloków i łączyć poszczególne fragmenty zamku.
Do dziś można zobaczyć skalne izby i przejścia, pozostałości murowanych partii zamku oraz ślady po dawnych elementach konstrukcyjnych. Co istotne, część zachowanych murów nie powstała z miejscowego piaskowca, jak długo powtarzano, lecz z opoki. Zostało to potwierdzone podczas prac konserwatorskich prowadzonych na początku XXI wieku.
Historia końca Rotštejna nie jest tak prosta, jak przedstawiano ją jeszcze kilka dekad temu. W starszych opracowaniach pojawia się informacja, że zamek został zdobyty i spalony przez husytów w 1426 roku. Ten scenariusz był długo powtarzany jako pewnik. Tymczasem materiały publikowane przez osoby zajmujące się opieką nad zamkiem zwracają uwagę, że husyckie zdobycie i zniszczenie Rotštejna nie zostało jednoznacznie potwierdzone. Wiadomo natomiast, że w 1514 roku warownia była już określana w źródłach jako opuszczona.
To dobry przykład tego, jak zmienia się wiedza o średniowiecznych zabytkach. Romantyczna wizja zamku zdobytego i spalonego podczas husyckiej zawieruchy jest atrakcyjna, ale archeologia i ponowna analiza źródeł często studzą takie opowieści. W przypadku Rotštejna pewniejsze od legend są same skały i ślady pozostawione przez dawnych budowniczych.
Po opuszczeniu zamku skalne wnętrza nie przestały być wykorzystywane. Podczas wojny trzydziestoletniej miały służyć jako schronienie dla mieszkańców okolicy uciekających przed żołnierzami i działaniami wojennymi. Jeszcze później część naturalnych i wykutych pomieszczeń użytkowali najubożsi mieszkańcy.
Dziś Rotštejn nie imponuje wysokością zachowanych murów. Jego największą atrakcją jest coś zupełnie innego: możliwość odczytywania zamku ze skały. W jednym miejscu widać wyciosaną wnękę, w innym ślady po drewnianej belce, dalej fragment muru albo przejście prowadzące pomiędzy blokami piaskowca. To zabytek, który wymaga od zwiedzającego odrobiny wyobraźni.
Ruiny pozostają pod opieką stowarzyszenia Ochrana Klokočských skal i są udostępniane sezonowo. Ze względu na skalne podłoże wejście może być zamykane podczas deszczu i niesprzyjającej pogody. Do zamku najłatwiej dotrzeć od strony Klokočí, a zwiedzanie Rotštejna można bez problemu połączyć z przejściem przez Klokočské skály.
Rotštejn pokazuje, że średniowieczni budowniczowie nie zawsze próbowali podporządkować sobie krajobraz. Czasami robili coś znacznie sprytniejszego — wykorzystywali go jako gotową część zamku. I właśnie dlatego, mimo że większość warowni dawno zniknęła, jej konstrukcję nadal można odczytać z piaskowcowych ścian Czeskiego Raju.
Do Rotštejna wracamy po kilku latach. Nie dlatego, że jego historia nagle się zmieniła, ale dlatego, że to jedno z tych miejsc, które przy kolejnej wizycie pokazują coś nowego. Za pierwszym razem uwagę przyciągają ruiny i widoki. Dopiero później zaczyna się dostrzegać, jak niezwykły był sam pomysł budowy tego zamku — skała nie była tu przeszkodą. Była gotową ścianą, fundamentem, schronieniem i częścią systemu obronnego.
Rotstejn (Rotštejn). Zamek, którego połowę zbudowała natura
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze